Radio Kraków
  • A
  • A
  • A
share

Włodzimierz Bernacki: Trudno dziś mówić, czy obecna matura jest trudniejsza od tej, która będzie za rok

W mojej opinii trudno dziś mówić, czy obecna matura jest trudniejszą od tej, która będzie za rok - mówił w Radiu Kraków wiceminister edukacji i nauki Włodzimierz Bernacki. System oświatowy działa tak, że każdorazowo koncentrujemy się na określonym roczniku - zaznaczał nasz poranny gość.

Fot. archiwum RK

Posłuchaj rozmowy

Zapis rozmowy Jacka Bańki z prof. Włodzimierzem Bernackim, wiceministrem edukacji i nauki

Trwają egzaminy maturalne, dzisiaj j. angielski na poziomie rozszerzonym, egzaminy częściowo wyznaczone przez epidemię, czyli bez obowiązkowych egzaminów ustnych. Czy w przyszłym roku ministerstwo planuje powrót do zasad sprzed epidemii? Czy podwyższone zostaną wymagania egzaminacyjne? To jest pytanie o te nieszczęsne 30 proc. punktów. Dziś to wystarczy, żeby zdać.

Pamiętajmy, że obecna matura jest maturą, którą piszą absolwenci liceów w starym systemie. Matura w 2023 roku będzie "nową maturą", a więc skierowaną do uczniów, którzy uczyli się na zmienionych zasadach jeśli chodzi o podstawę programową. Dodatkowo formuła tych egzaminów będzie nieco zmieniona, a więc j. polski, matematyka, j. nowożytny obowiązkowy pisemny. J. polski w życiu codziennym, ale i klasyczne wypracowanie, w którym skupia się to, co uczeń był w stanie przyswoić sobie w zakresie wiedzy w czasie nauki w liceum, a więc te zmiany nie wynikają z pandemii i problemów z nią związanych, ale z reformy, która została przeprowadzona dużo wcześniej. W mojej opinii trudno dziś mówić, czy obecna matura jest trudniejszą od tej, która będzie za rok. System oświatowy działa tak, że każdorazowo koncentrujemy się na określonym roczniku i na sprawdzeniu realizacji w praktyce podstawy programowej.

Jak elastyczny będzie to system? Do systemu trafiają uczniowie z Ukrainy, w tym roku do egzaminu dojrzałości przystąpiło 41 obywateli Ukrainy, w przyszłym roku tych osób zapewne będzie więcej.

Polski system oświatowy już wcześniej został przygotowany i stwarzał możliwości podejmowania kształcenia przez uczniów wywodzących się spoza granic RP, w tym dla obywateli Ukrainy. Podkreślę, że te 41 osób to są osoby, które przyjechały do Polski po 24 lutego. Zaznaczmy, że ok. 100 osób to obywatele Ukrainy, którzy już wcześniej uczyli się w polskich szkołach. Jeszcze większa rozpiętość jest pomiędzy liczbą kilkudziesięciu tysięcy studentów ukraińskich studiujących w Polsce, a ok. 300 podjęło studia po 24 lutego. Powinniśmy do tej kwestii podchodzić zupełnie spokojnie, ramy prawne są przygotowane. To jest bardzo delikatna materia, ponieważ rozpoczęcie nauki jest znakiem ustabilizowania rodzin, które posyłają dzieci do polskiej szkoły.

Nie będzie powrotu przysposobienia obronnego, zostanie edukacja dla bezpieczeństwa z dodatkowym modułem związanym z obsługą broni i strzelaniem. Czy rzeczywiście wystartuje 1 września? Czy mamy wystarczającą liczbę strzelnic, tak aby każdy uczeń pierwszej klasy szkoły ponadpodstawowej mógł z niej skorzystać?

Działania, aby taki przedmiot uruchomić, podjęliśmy dużo wcześniej. Program pilotażowy, zwłaszcza jeśli chodzi o kształcenie nauczycieli, którzy mogliby uczyć tego przedmiotu, jak również uczących w klasach wojskowych, ale niemających przygotowania pedagogicznego. Takie przygotowania w ramach studiów podyplomowych rozpoczął UP już właściwie ponad rok temu. Jeśli chodzi o kadrę, to spoglądając, chociażby na obecne możliwości, to ta kadra jest wystarczająca. Strzelnice mogą do pewnego stopnia stanowić problem, ale też uruchamiamy programy i tutaj minister sportu w porozumieniu z ministrem edukacji planuje rozpoczęcie takich działań jeśli chodzi o strzelnice. Ja przypomnę, że strzelanie nie musi być koniecznie realizowane w takiej formule, jak to sobie najczęściej wyobrażamy, z perspektywy wielkich otwartych strzelnic, ulokowanych w przyrodzie. Jest jeszcze wiele innych możliwości związanych z systemem elektronicznym, czy strzelnice kontenerowe. MON od wielu lat prowadzi program budowy strzelnic. Niestety dotychczas samorządowcy bardzo niechętnie sięgali po realizację tych programów. Finansowanie ze strony MON było wysokie, a liczba wniosków była niewielka. Nadchodzi czas, żeby powrócić do modelu, w którym młody człowiek będzie posiadał elementarną umiejętność dotyczącą posługiwania się bronią.

Rozumiem, że start nowego przedmiotu - historii i teraźniejszości jest niezagrożony, od 1 września ten przedmiot będzie w naszych szkołach, a czy w podręcznikach znajdzie się na przykład wojna na Ukrainie i wielka solidarność Polaków wobec obywateli Ukrainy?

Przede wszystkim będzie to, co związane jest z objaśnieniem, dlaczego sytuacja w Europie i na świecie w roku 2022, wszystko to, co związane jest z porządkiem pojałtańskim, po II WŚ, ale też objaśnieniem próby zwasalizowania państw Europy Środkowej, szczególnie Polski, ta próba podporządkowania nas imperium rosyjskiemu. Ta podstawa programowa ma objaśniać również, że historia nieodległa jest również istotna i ważna, bo podpowiada nam w życiu codziennym, co może się w przyszłości wydarzyć. Tu chodzi o proste spojrzenie na relacje w tej części świata. To jest przypomnienie też, że koniec imperium zła, czyli Związku Sowieckiego w tej postaci, jaką znaliśmy z wieku XX, nastąpił nie w następstwie porozumienia między Związkiem Sowieckim a Niemcami, ale przede wszystkim dzięki Solidarności, dzięki Janowi Pawłowi II. To jest elementarna wiedza, która często nam umyka, umyka również młodym ludziom i tym samym czują się oni bezbronni w konfrontacji z tymi zwariowanymi ideami, płynącymi z Zachodu, podpowiadającymi, że to imperium wolności narodziło się gdzieś tam daleko. Nie, wolność była wartością pierwszą i podstawową Polaków i to nie od wczoraj, czy przedwczoraj, tylko od dawien dawna. Historia i teraźniejszość to jest taki przedmiot budujący nie tylko naszą wiedzę, ale i budujący poczucie dumy, z tego, co udało nam się i co uczyniliśmy w końcu drugiej połowy wieku XX.

Dziś w Rosji obchodzony jest Dzień Zwycięstwa w wielkiej wojnie ojczyźnianej. Co pokazuje logika działań Rosji? Czy może to być punkt zwrotny w wojnie na Ukrainie?

Nie, wydaje mi się, że ten dzień będzie tylko dniem ideologicznym, budującym poczucie jedności bezpośrednio w Rosji. Ja byłem w 2010 roku, tuż przed obchodami tego "dnia zwycięstwa" i widziałem, że przygotowywano nie tylko buty, smarując je pastą, czy samochody wojskowe oliwą, żeby ładnie wyglądały, ale również przygotowano skrzynki gorzałki, zagryzki po to, aby Rosjanie mogli się nacieszyć i poczuć się wspólnotą w nadchodzących dniach. Oczywiście Putin i ekipa rządząca w Rosji, ale też dowódcy, oficerowie, ale i żołnierze rosyjscy są w stanie wykonać każdy rozkaz. Nie możemy tak zupełnie spokojnie tego dnia spędzać, musimy mieć świadomość, że to jest taki dzień, w którym z jednej strony Rosjanie świętują i dużo piją, ale też mogą się pojawić zupełnie zwariowane z naszego punktu widzenia pomysły dla Rosjan, mogą być traktowane jako śmiertelnie poważne.

Tematy:
Autor:
Jacek Bańka

Wyślij opinię na temat artykułu

Najnowsze

3425404

Kontakt

Sekretariat Zarządu

12 630 61 01

Wyślij wiadomość

Dodaj pliki

Wyślij opinię