Radio Kraków
  • A
  • A
  • A
share

„Nagany za gwarę” - góralszczyzna w PRL-u

„Budując socjalizm walczyć musimy także o każdego pojedynczego pracownika i twórcę, o każdy rozum, o każde serce. A jeśli chcemy od ludu wkładu w budowę naszego nowego życia, to musimy ich znać i rozumieć, znaleźć z nimi wspólny język”– pisała w „Skalnych ludziach” Zofia Solarzowa, od 1953 roku kierowniczka zespołu artystycznego w Białym Dunajcu, który miał jednocześnie wychowywać i przemieniać środowisko . O próbach budowania nowego - socjalistycznego społeczeństwa na Podhalu i końcu kultury pasterskiej w programie RK i IPN" Posłuchaj historii" mówił dr Paweł Chojnacki z Oddziałowego Biuro Badań Historycznych IPN w Krakowie, specjalizujący się w historii emigracji ale także autor dwutomowej monografii Białego Dunajca zat.„ Od Generała Galicy do Trebuniów Tutków". Program prowadziła Jolanta Drużyńska.

Zespół "Biały Dunajec", lata 50. Fot. za: P. Chojnacki "Od Generała Galicy do Trebuniów Tutków

J.Drużyńska rozmawia z P.Chojnackim

Od Generała Galicy do „Trebuniów-Tutków”, czyli Biały Dunajec nie tylko lokalna historia?

Przedstawiana zbiorowość, oprócz borykania się z własnymi kłopotami, podlegała w dwudziestym wieku procesom szerszym. Dwóm wojnom światowym, modernizacji lat dwudziestych i trzydziestych, a przede wszystkim różnym fazom rzeczywistości realnego nazizmu i komunizmu, eksperymentom, jakie systemy te przeprowadzały na żywej tkance społecznej góralszczyzny.

Na pytanie, czym odznacza się rodzinna miejscowość, tutejsza góralka – Maria Majerczyk odpowiadała z uśmiechem: „Wszyscy przejeżdżają przez Biały Dunajec. Z tego jest znany”. Tak… Podróżny zmierzający do Zakopanego czy w Tatry, tutaj musi przekroczyć rzekę o tej samej, co wieś nazwie, ale nie brak takich, którzy w ogóle nie dostrzegają stojących wokół domów i żyjących w nich ludzi. Nawet w dawnych relacjach – gdzieś gubi się Biały Dunajec.

A przecież jego historia jest niezwykła i zawiera – jak w pigułce – wszystkie strony polskiego losu. Szczególnie tego doświadczanego w XX wieku. Ukazana w monografii białodunajeckiej gminy droga dziejów, przebiega od wybuchu drugiej wojny światowej do formalnego końca istnienia Polski Ludowej, zwieńczonego wynikami wolnych wyborów lokalnych w 1990 i ogólnopolskich (także z uzupełniającymi gminnymi) w 1991 roku. Szczególnie przykuwa okres powojenny – w ogóle dotąd nieopracowany w lokalnej historiografii. Autor opracowania zmierzyć się musiał z „miejscami pamięci” (określenie pochodzące z koncepcji metodologicznej francuskiego historyka Pierre’a Nory), jakimi są również ważne dla najnowszej historii Białego Dunajca postacie. Wśród nich – gen. Andrzej Galica (legionista i literat uosabiający legendę o przebudzeniu śpiących w Tatrach rycerzy), Andrzej Skupień-Florek (gospodarz, ale i poeta oraz autor pierwszej próby opracowania historii rodzinnej miejscowości), czy Zofia Solarzowa (kontrowersyjna działaczka komunistyczna, założycielka w 1953 roku projektowanego z rozmachem „Mazowsza” i „Śląska” góralskiego zespołu ludowego).

Niektóre – budzące szczególnie dużo sporów – „węzły pamięci” badano mocniej, co znalazło odzwierciedlenie we fragmentach poświęconych między innymi kwestii Goralenvolku (także postaci miejscowego wójta – członka Komitetu Góralskiego, przy patriotycznej postawie przytłaczającej większości mieszkańców), Żydów tu żyjących (a także ich ratowania podczas okupacji), osobie Józefa Kurasia „Ognia”, symbolizującej opór przed sowietyzacją, czy też – ogólniej – późniejszego stosunku górali do komunizmu (np. wobec kultu Lenina celebrowanego w Białym Dunajcu, gdzie mieszkał i w sąsiednim Poroninie).

Przedstawiana zbiorowość, oprócz borykania się z własnymi kłopotami, podlegała w dwudziestym wieku procesom szerszym. Dwóm wojnom światowym, modernizacji lat dwudziestych i trzydziestych, a przede wszystkim różnym fazom rzeczywistości realnego nazizmu i komunizmu, eksperymentom, jakie systemy te przeprowadzały na żywej tkance społecznej góralszczyzny. Wspólnotę kształtowały zarówno postawy oporu, jak i dostosowania się. Być może do dziejów tego specyficznego, wymagającego innego spojrzenia regionu, przykłada się niekiedy zbyt sztywny szablon historii ogólnopolskiej? Przedstawiana historia lokalna , niesie także treści uniwersalne – ale znajdujące odzwierciedlenie na Podhalu – w szerszej skali wspólnego doświadczenia Polaków po 1939 roku.

W XX wieku mieliśmy do czynienia z uprzywilejowaniem pewnych form pamięci zbiorowej, czemu sprzyjała miedzy innymi zmieniająca się ideologia państwowa, czytelna choćby w programach szkolnych. Nie chodzi tu naturalnie o postawienie znaku równości pomiędzy wiernopoddańczym stylem c. k. monarchii, obrzędowością Polski Niepodległej, czy implantowaniem historycznej otuliny w ramach indoktrynacji komunistycznej. Ta ostatnia forma miała bez wątpienia najbardziej totalny (choć ewoluujący w stylu i natężeniu) i – co najważniejsze – represyjny charakter. Wszystkie te ideologie wywarły jednak wpływ na kształt pamięci regionalnej, lokalnej.

Aktyw gromadzki na spotkaniu...Poronin 1969 r., z kroniki Białego Dunajca Tadeusza Szeflińskiego. Fot. za : P. Chojnacki

Aktyw gromadzki na spotkaniu...Poronin 1969 r., z kroniki Białego Dunajca Tadeusza Szeflińskiego. Fot. za : P. Chojnacki "Od Generała Galicy do Trebuniów Tutków"

Dominacja jednego z kierunków po 1945 roku, spowodowała powstawanie stref milczenia, a co za tym idzie także zapomnienia, w wymiarze wykraczającym poza naturalność takiego procesu. W skrócie – znikało ze wspomnień nie tylko to, co było niegodne (niewarte) zapamiętania, ale także to, czego pamiętanie (nie mówiąc już o formach jego celebracji, czy utrwalania) groziło opresyjnymi konsekwencjami. Z drugiej strony – pamięć ukrywana, zakazywana, zagrożona, ulegała wzmożonej legendyzacji. Istniały również obszary, w których skutecznie zanikła, lub została zniekształcona. Najsilniejszy przebieg miał ten proces w okresie 1947–1979/1980 i nie charakteryzuje on wyłącznie białodunajeckiej gminy, czy Podhala.

Pamięć zbiorowa dunajczan, która uwidocznia się w starszych, popularnych wydawnictwach i – przede wszystkim – w relacjach, zawiera w przeważającej mierze obraz – nazwijmy to – „historii oficjalnej” miejscowości. Owa – na swój sposób uporządkowana – „historia konwencjonalna” funkcjonuje przemożnie w świadomości wielu mieszkańców gminy. Co zrobić, gdy niewykorzystane, odkryte, czy też w świeży sposób interpretowane źródła – jak również perspektywa lat – pokazują inny obraz? I to zarówno wielu epizodów z dziejów Białego Dunajca, jak i – co za tym idzie – odmienny kształt jego historii w XX wieku? Panorama, jaka wyłania się z dostępnych materiałów zaskakuje . Pojawiły się nie tylko nowe ustalenia faktyczne, ale i niespotykany dotąd „wygląd” postaci i wydarzeń zdawałoby się dobrze już znanych. Jak przeformułować istniejący i – pozornie – bezdyskusyjny oraz niewzruszony świat „starych ” bohaterów?



Redyk na ulicy Miłośników Podhala w Białym Dunajcu . Fot. za : P. Chojnacki

Redyk na ulicy Miłośników Podhala w Białym Dunajcu . Fot. za : P. Chojnacki "Od Generała Galicy do Trebuniów Tutków"

Jan Para pamięta czasy, kiedy górale chodzili „i w cuchak, i w serdokak i w kosulak. Inaczej sprawa miała się z gwarą […] Prosta gwara zanikała, ale jej nowsza wersja była oczywiście ciągle w powszechnym użyciu. Rodziło to problemy, głównie dla uczących się dzieci i młodzieży - Janina Bentkowska: „W szkole odpowiadać trzeba było poprawną polszczyzną i zadania odrabiać normalnie. Ale między sobą mówiliśmy gwarą”. Józefa Kolbrecka uzupełnia: ”Były nagany za gwarę, nie wolno było w szkole mówić, nie wolno było na przerwach mówić”…

( „Stroje i gwara, magia i „lud artysta” w : P.Chojnacki „ Od Generała Galicy do Trebuniów Tutków” t.1 s.475)

Na przykładzie wojennej i późniejszej historii białodunajeckiej gminy – dotykalnie wręcz – rysuje się wpływ „importowanych” eksperymentów społecznych i politycznych jakim poddawani byli jej mieszkańcy. W niejednakowym stopniu oraz przy użyciu różnych metod doświadczyli ich wówczas wszyscy Polacy. Lokalny przykład jest jednak wyjątkowo czytelny. Znajomość tych mechanizmów może dopomóc w przezwyciężeniu negatywnych skutków, jakie pozostawiły do dzisiaj. Pomóc w odpowiedzi na pytanie, co znaczy być góralką, góralem w XXI wieku. Czy też szerzej: co to znaczy współcześnie być Polką, czy Polakiem?




P.Chojnacki (IPN)/jd

Autor:
Jolanta Drużyńska

Wyślij opinię na temat artykułu

Najnowsze

3266189

Kontakt

Sekretariat Zarządu

12 630 61 01

Wyślij wiadomość

Dodaj pliki

Wyślij opinię