Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłanką PiS, Józefą Szczurek-Żelazko.

Dziennik Gazeta Prawna podaje za GUS, że do połowy lipca tego roku zmarło 60 tysięcy osób więcej niż w tym samym czasie rok wcześniej. To najwięcej w UE, biorąc pod uwagę nadmiarową śmiertelność. To Covid i choroby nieleczone w pandemii?

- Faktycznie nadmiarowe zgony niepokoją. Covid ma tu duże znaczenie w tych zgonach. W Polsce liczbowo wskaźnik jest bardzo wysoki, ale na całym świecie pandemia zbiera żniwo. To zgony bezpośrednio związane z Covidem, z chorobami współistniejącymi i ograniczoną dostępnością do świadczeń zdrowotnych. Dlatego teraz przygotowujemy plany odbudowy zdrowia Polaków. Wszedł w życie program Profilaktyka 40+, który ma na celu dokonanie fotografii zdrowia Polaków powyżej 40 roku życia. Każdy, kto ukończył 40 rok życia, może się zgłosić i wykonać cały pakiet badań laboratoryjnych. W przypadku nieprawidłowości będzie pogłębiona diagnostyka.

Co może czekać nas pod koniec roku, jeśli dotrze do nas czwarta fala? Jakie są prognozy?

- Wskaźniki nadmiarowych zgonów muszą być przestrogą. Jak dojdzie do czwartej fali, która będzie podobna do trzeciej, znowu może być zamknięcie gospodarki, mogą być obostrzenia w życiu społecznym. Będzie też konieczność przygotowania miejsc w szpitalach. To się wiąże z ograniczeniem dostępności do świadczeń zdrowotnych dla innych pacjentów. Stąd apel o szczepienie. To jedyna metoda zapobiegania ciężkiemu przebiegowi choroby Covid. Jak się zaszczepimy, nie będziemy chorować w tak ostry sposób.

Powinniśmy iść śladem Francji, Włoch czy Słowacji, które chcą ograniczyć dostęp do usług publicznych osobom niezaszczepionym?

- Jesteśmy na takim etapie, na którym rząd chce namawiać i prosić Polaków o szczepienie. To jedyna droga zapobiegania. Nie przygotowujemy na razie ograniczeń i restrykcji dla niezaszczepionych. Jeśli jednak będzie rozwijał się wirus, jakieś decyzje rząd może podjąć. Szczepmy się. Wyszczepialnosć naszego społeczeństwa nie jest wysoka. Niepokoi mnie to, że w naszym województwie wskaźniki są bardzo niskie. Poza Krakowem, Olkuszem i kilkoma powiatami, wyszczepialność jest poniżej 30%. Tam wirus może uderzyć znowu bardzo mocno.

Słyszymy, że rozważane jest obligatoryjne szczepienie kadry medycznej. To ma sens? Przecież odsetek zaszczepionych w tej grupie jest bardzo wysoki.

- W Polsce nie mówimy na razie o obowiązkowych szczepieniach medyków. Procent wyszczepienia ich jest bardzo wysoki. Osoby niezaszczepione zwykle mają przeciwwskazania. Osób, które same z tego zrezygnowały, nie jest wiele. W trzeciej fali było to widać. Wcześniej wyszczepiono kadrę medyczną. W trakcie trzeciej fali nie było tylu pracowników ochrony zdrowia w izolacji. Dlatego apeli nigdy nie jest za dużo. Apelujemy do medyków, żeby skorzystali ze szczepień, ale nie jest to duży problem w kraju.

Co zrobić z ruchem antyszczepionkowym? Widzimy już nie tylko bilbordy, ale w weekend zaatakowali oni punkt szczepień w Grodzisku Mazowieckim.

- To przykra sprawa. To lobby tak agresywnie zaczyna działać. Od lat mieliśmy z nimi do czynienia. Sama wiele razy miałam do czynienia z agresywnymi zachowaniami grup antyszczepionkowych. Oni mają absurdalne argumenty. Organy odpowiednie się temu przyglądają. Większość tych aktywistów nie ma nic wspólnego z ochroną zdrowia. To ignoranci bez pojęcia o medycynie, wirusologii. Oni mają swoje opinie, wygłaszają je. Czytają to w internecie. Niektórzy celowo dezinformują. Apeluję o rozsądne myślenie. Medycyna uratowała wiele żyć. Szczepienia całe narody ratowały przed kataklizmami. Ostatnio wirusowe zapalenie wątroby, biegunki wywołane rotawirusami. Dzięki szczepieniom to jest mocno ograniczone. Nie dajmy się omamić tym ruchom. Szczepionki ratują życia ludzkie. Jak nam nie zależy na naszym zdrowiu, pomyślmy o innych. Pomyślmy też o tym, że kilkadziesiąt tysięcy dodatkowych zgonów to czyjeś dzieci, rodzice, najbliżsi, którzy odeszli w wyniku pandemii.

Dzisiaj spotkanie ratowników medycznych z rządem. Jak powinni być wynagradzani ci bohaterowie za najniższą krajową, bo tak o sobie mówią ratownicy?

- Każdy pracownik medyczny powinien być godnie wynagradzany. To ciężka praca. Popatrzmy jednak co było w wynagrodzeniach. Ustawa od 1 lipca jest kontestowana. To pierwsza ustawa, która gwarantuje minimalny poziom wynagrodzeń. Do tej pory dyrektorzy podmiotów leczniczych mogli przyjmować pracowników medycznych na najniższą krajową. Ta ustawa mówi wprost. Muszą to być stawki znacznie wyższe niż najniższa krajowa. To stawki nawet w wysokości 5-7 tysięcy złotych uposażenia zasadniczego. Tam jest też cały system dodatków. Czasem to nawet 50% więcej. Podwyżki, które weszły w życie od 1 lipca, miały być 1 stycznia 2022 roku. Było przyspieszenie. Generalnie wynagrodzenia są kształtowane przez dyrektorów podmiotów leczniczych. Rząd mówi o minimalnym wynagrodzeniu. Wiemy, że niektórzy dyrektorzy proponują niektórym grupom bardzo korzystne wynagrodzenia, dla innych nie mają nawet 200 złotych więcej.