Radio Kraków
  • A
  • A
  • A

Wieliczka - smutne miejsce gdzieś w Europie

  • Sport
  • date_range Czwartek, 2012.06.28 08:54 ( Edytowany Poniedziałek, 2021.05.31 06:50 )
"Dla Włochów Wieliczka i Kraków to jest jedno. Do tego stopnia niektórzy nie mieli orientacji, czym jest Wieliczka, że jeden z dziennikarzy opisał ją jako jedno z najsmutniejszych miejsc w Europie" - o spojrzeniu Włochów na Małopolskę mówi Stefan Bielański , korespondent La Gazzetta dello Sport.

foto: Paweł Krawczyk/UMK

Posłuchaj Ze Stefanem Bielańskim rozmawiał Kuba Niziński
Stefan Bielański korespondent La Gazzetta dello Sport towarzyszył włoskiej ekipie przez cały pobyt w Małopolsce. Poniżej zapis jego spostrzeżeń.

O Włochach w Wieliczce...

Dla Włochów Wieliczka i Kraków to jest jedno. Oni nie bardzo rozpoznają takie różnice, także ze względów komunikacyjnych.Trenowali na Stadionie w Cracovii, mieszkali w Wieliczce, dziennikarze byli wszyscy w Casa Azzurri w Krakowie. (...) Duże miasta mają to do siebie, że mają szereg tzw.mini miast satelickich.Oni wiedzą, że to jest odrębne miasto, po włosku takie coś nazywa się 'comune'. (...) Wybór był świadomy, żeby to było właśnie na uboczu, piłkarze byli jednak izolowani, natomiast tak blisko tego miejsca, w którym się trenuje, z bardzo dobrym, jak się okazało,dojazdem. (...) Do tego stopnia niektórzy nie mieli orientacji, czym jest Wieliczka, że jeden z dziennikarzy z ''Corriere della sera'' opisał ją jako jedno z najsmutniejszych miejsc w Europie, (...),taką peryferyjną dzielnicę Krakowa, trochę zapomnianą przez Boga i ludzi. Dopiero mu uświadomiono, że pod spodem jest 'una meraviglia', czyli jeden z cudów świata.

O niewykorzystanych szansach Krakowa...

Z jednej strony to dobrze, że tu, w Krakowie były trzy reprezentacje, ale bardzo źle, że nasze władze nie wykorzystały tego do rzeczywistej promocji Krakowa na świecie. To tak jakby zostawiono to sobie swojemu losowi. No i rzeczywiście, zmiana dziennikarzy angielskich, holenderskich była jednoznaczna – wymyślano różne rzeczy o rasistowskich okrzykach, szukano na siłę wszystkiego, czym można by skompromitować Polskę, Kraków, zwłaszcza po tym sławnym dokumencie BBC. Natomiast rzeczywistość okazała się inna. Włosi byli od początku nastawieni pozytywnie i przyjaźnie, już wcześniej tu przyjeżdżali. Zresztą Kraków jest na tyle znany we Włoszech, że to nie jest miasto obce, oni mają pewną taką tendencję do zamykania się i robienia wszystkiego dla siebie. Casa Azzurri to jest znakomity pomysł dla mediów, dla dziennikarzy - to jest rzecz, która na pewno jest wzorcowa. Ale trzeba też Włochów znać - oni tam organizują nie tylko konferencje prasowe. Wczoraj byłem tam na koncercie Eduardo Bennato - jednego ze świetniejszych rockmanów włoskich, prawdziwejgwiazdy, weWłoszech dziesiątki tysięcy ludzi przychodzi na jego koncerty. To było dla włoskiego radia, dla publiczności, która tam ma wstęp, czyli ludzi, którzy zajmują się włoską reprezentacją i przede wszystkim dziennikarzy, a Kraków nie wiedział, że EduardoBennato był w mieście, czyli Kraków nie potrafił na tyle porozumieć się z Włochami, żeby ta ich Casa Azzurri funkcjonowała także na zewnątrz, w strefie kibica, na mieście, żeby to był związek z krakowskimi mediami, żeby nie musiały się dopraszać wejścia, tylko żeby to było na zasadzie współpracy. Powiem szczerze, to było możliwe, tylko nikt się tym nie chciał zainteresować.

Prognozy na mecz Włochy - Niemcy...

W Poznaniu, z kolegami dziennikarzami jedliśmy obiad, który oni uważali za pożegnalny - że po meczu z Irlandią, niezależnie od tego, czy wygrają, na pewno będą musieli się już następnego dnia zwijać i wracać do Włoch, bo byli absolutnie przekonani, że Hiszpanie z Chorwatami zagrają na 2:2. (...) Pozwoliłem sobie wtedy troszeczkę prowokacyjnie mówić 'Nie ma mowy,Włosi przejdą dalej', no i potem wszyscy uznali, że miałem rację. W związku z tym, przed meczem Włochy – Niemcy próbuję podobnie żartować, że będzie powtórka z historii, czyli Italia – Germania 4:3, jak w półfinale Mistrzostw Świata 1970r. Osobiście bardzo bym sobie życzył, aby Włochy przeszły dalej, grały w finale. (...) Reprezentacja Prandellego jest dokładnym przeciwieństwem jakiejkolwiek gry defensywnej. To jest gra właśnie bardzo pozytywna, jak to kiedyś taki jeden z naszych trenerów mówił - 'gra na tak', ale'gra na tak' taktycznie podbudowana w sposób znakomity - ze świetnym Andrea Pirlo, z bardzo dobrze grającym Cassano, tym nieprzewidywalnym Balotellim i opartą na bloku Juventusu Turyn.Tak naprawdę jutro będziemy mieli, w gruncie rzeczy, do czynienia z takim meczem Juventus Turyn – Bayern Monachium. To jest jedna z cech charakterystycznych tych mistrzostw, dzisiaj Real – Barcelona w różnych konfiguracjach z Portugalią i Hiszpanią. Największe kluby Europy dają najlepszych zawodników do reprezentacji narodowych. My też musimy pójść tą drogą – jeśli nie będziemy mieli dobrej ligi w Polsce, to nie będziemy mogli liczyć na Legię cudzoziemską, bo reprezentacje w tej chwili opierają się na własnych zawodnikach z własnych lig z najlepszych klubów. I Włosi, ci nieznani może za bardzo w tej chwili, jeszcze młodsi zawodnicy, ale grający w drużynie Mistrza Włoch – w Juventusie Turyn, świetnie pokazują jaką drogą należy iść.
Jestem szczerze przekonany, że Włosi mają duże szanse. Niemcy najbardziej bali się Włochów. Zresztą jest taki element psychologiczny - do tej pory Niemcom nie udało się nigdy na wielkiej imprezie Włochów pokonać. Będą chcieli to zrobić dziś, będzie to na pewno ciekawy mecz.

KN


Wyślij opinię na temat artykułu

Kontakt

Sekretariat Zarządu

12 630 61 01

Wyślij wiadomość

Dodaj pliki

Wyślij opinię