Oba zespoły zmierzyły się po raz 113. w historii rozgrywek ligowych. W dotychczasowych potyczkach lepsi o jedno zwycięstwo byli poznaniacy. W piątkowy wieczór, dopingowani przez ponad 28 tysięcy kibiców (rekord frekwencji w tym sezonie) powiększyli tę przewagę. W pierwszej połowie piłkarze Lecha oddali 11 strzałów na bramkę Wisły, z tego sześć celnych. Z dwoma z nich Paweł Kieszek sobie nie poradził. Lech był drużyną lepiej zorganizowaną, bardziej zdeterminowaną,bardziej konsekwentną na boisku. Wiślacy mieli maksymalnie ograniczoną swobodę działań. W drugiej połowie Wiślacy nie potrafili zmienić obrazu gry. Dość szybko stracona trzecia bramka skutecznie zburzyła plan gry. Wytyczony w przerwie przez trenera. Nie pomagały już zmiany w zestawieniu drużyny. W końcówce meczu była wprawdzie szansa na honorowego gola, ale poznaniaków ratowała poprzeczka.

Lech Poznań – Wisła Kraków 5:0 (2:0) Bramki: 29. Amaral, 45+1. Ba Loua, 52. Rebocho, 60. Ishak, 76. Ishak (kar.)

Lech Poznań: van der Hart – Pereira, Šatka, Salamon, Rebocho, Kalstrom(żk), Kvekveskiri, Ba Loua, Amaral, Kamiński, Ishak.
Rezerwowi: Bednarek – Ramirez (żk), Marchwiński, Milić, Skóraś, Radosław Murawski, Kozubal, Czerwiński, Sobiech.

Wisła Kraków: Kieszek – Matěj Hanousek, Frydrych (żk), Szota(żk), Gruszkowski(żk), Plewka, El Mahdioui,(żk) Škvarka (żk) , Kliment, Brown Forbes(żk), Yeboah.
Rezerwowi: Biegański – Sadlok, Hugi, Żukow, Młyński, Sobol, Szot, Starzyński, Savić.