|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Prof. Mariusz Andrzejewski: Nowy podatek nie powinien nikogo oburzać

2 miliardy złotych w roku 2020 na pomoc osobom niepełnosprawnym - to propozycja rządu dla niepełnosprawnych i ich opiekunów. Pieniądze, które zasilą specjalny Solidarnościowy Fundusz Wsparcia, będą pochodzić od najlepiej zarabiających. Nową daniną zostaną objęte osoby zarabiające powyżej miliona złotych rocznie.

Posłuchaj rozmowy

fot: RK

Zapis rozmowy Jacka Bańki z prof. Mariuszem Andrzejewskim, dziekanem wydziału finansów i prawa Uniwersytetu Ekonomicznego.

 

Danina solidarnościowa to nowy podatek, który będzie łupił najbogatszych?

- Pytanie jest o słowo danina. To jest enigmatyczne. Wszystkiego nie wiemy. Faktycznie będzie to podatek. Przez chwilę się zastanawiałem, czy będzie to element składki ZUS. To dwie różne rzeczy. Czy to się będzie odliczało od podstawy opodatkowania? Czy będzie pobór tego podatku w zamian za pobranie tych środków finansowych, coś dawał tym, od których zostanie pobrany, na przykład zwiększenie świadczeń emerytalnych? Dzisiaj wydaje się, że jest to element podatku procentowego, obrotowego, od nadwyżki kwoty przychodów powyżej miliona złotych, u osób, które pracują nie tylko na umowę o pracę, ale także prowadzących działalność gospodarczą. To ważne. To ciekawa i niespotykana konstrukcja, ale dla mnie bardzo interesująca.

 

Pieniądze popłyną także z naszych portfeli. Część wpływów będzie z Funduszu Pracy.

- Tu się nie zgadzam. Pytanie ma w sobie tezę. Czytałem komentarze, które tak to przedstawiają. Jeśli mówimy o wpływach z Funduszu Pracy, że w takim razie my się na to zrzucimy, to czy jest w propozycji mowa o zwiększeniu stawki 2,45%, która dzisiaj wynosi tyle na Fundusz Pracy? Nie. Nie wprowadzajmy opinii publicznej w błąd. Jeśli ta stawka się nie zwiększa to dla pracodawcy i pracownika nic się nie zmienia. Jeśli rząd pobierze to 2,45% na Fundusz Pracy i podzieli, a potem część przeznaczy na niepełnosprawnych to nie jest to dodatkowo z naszych kieszeni. Popatrzmy na co jest przeznaczany Fundusz Pracy. On jest przeznaczany między innymi na aktywizowanie osób do pracy. W gospodarce na szczęście od lat jest zmniejszenie znaczące bezrobocia. Niech to będzie dzięki koniunkturze i polityce rządu. Do tej pory zawsze pobieraliśmy 2,45%. Część tych pieniędzy nie jest już potrzebna na tę aktywizację. Przesunięcie jest zasadne. To nie uszczupla niczyjej kieszeni.

 

Popatrzmy zatem na to z innej perspektywy. W wielu krajach są takie daniny solidarnościowe. Jednak zwykle jest to w sytuacjach kryzysowych, na przykład klęski żywiołowej. Tutaj rząd sobie nie radzi z polityką społeczną i ściąga dodatkowe pieniądze, żeby coś z tym zrobić.

- Ale teza. Absolutnie popieram postulaty niepełnosprawnych. Solidaryzuje się z nimi. Mam w rodzinie osobę niepełnosprawną. Są z tym problemy, znam to. Chciałbym wprowadzenia także tego ostatniego postulatu.

 

500 złotych żywej gotówki?

- Tak. Dlatego tutaj ja jestem przeciwnikiem obecnie rządzących. Idźmy dalej. Jeśli pan stawia tezę, że rząd sobie nie radzi to ja się nie zgadzam. Jeżeli była propozycja rządu, żeby ograniczyć 30-krotność wynagrodzenia i niepłacenia składek ZUS… Wracam do sytuacji, w której rząd niedawno zaproponował, żebyśmy zaprzestali tym najbogatszym, którzy zarabiają zaledwie 127 tysięcy złotych, żebyśmy im nie zostawiali luksusu, że od kwoty 127 tysięcy i więcej, oni mogą nie płacić składek rentowej i emerytalnej. To w sumie daje kilkanaście procent, nie 4%. Rząd zaproponował to od 2018, Senat przesunął na 2019. Potem prezydent z tego obozu władzy odesłał tę ustawę do TK, gdzie Solidarność się temu przeciwstawiła. Wszyscy bronili bogatych, ale nie tak bogatych, jak powyżej miliona. Z tego miało być ile do budżetu? Nie miliard 150 milionów, 5,5 miliarda. Ta sytuacja ma objąć ilu podatników? Nie 25 tysięcy najlepiej zarabiających, ale 350 tysięcy. To zostało zatrzymane. Ja mogę powiedzieć, że rząd sobie bardzo dobrze chce radzić z zarządzaniem. Jeśli mu się zarzuca, że przesunięcie środków finansowych też jest złe, to ja się nie zgadzam z tezą, że rząd sobie nie radzi. Rząd chce – teraz go pobronię – nie podchodzić do sytuacji pomocy niepełnosprawnym ad hoc. Dzisiaj są pieniądze z uszczelnienia, możemy dać. Jutro będzie kryzys to nie damy. Nie. Takie sprawy muszą być zapewnione na zawsze. To wymaga odpowiednich rozwiązań systemowych. Wydaje mi się, że rząd tego szuka. 4% to dobra propozycja.

 

Rozwiązania systemowe to jedno. Niedawno słyszeliśmy, że doskonale jest uszczelniony podatek VAT, nadwyżka finansowa. Gdzie są te pieniądze, skoro nie można pomóc tym, którzy tego najbardziej potrzebują?

- Pamiętam kampanię w 2015 roku. Ten obecny rząd mówił, że poniesie wydatki i przedstawił pomysły. Ówczesny rząd powiedział, że potrzeba 70 miliardów rocznie, więc to bajkopisarze. Co wtedy opozycja mówiła? Że te środki weźmie z uszczelnienia podatku VAT. Dzisiaj stwierdzam, że aby rządzić efektywnie, każdy finansista – premier nim jest – musi zapewnić wpływy budżetowe na lata. Jeśli mówimy o tej sytuacji to dla mnie jest to szukanie stabilnych rozwiązań na przyszłość. Nie widzę w tym nic złego.

 

Kolejna sprawa, w której się spieramy. Raz mówimy o podatku solidarnościowym, potem o daninie. Nie jest to zaklinanie rzeczywistości? Boimy się powiedzieć podatek, mówimy danina?

- Żonglowanie nazewnictwem nie jest dobre. Ciągle jest niepewność. Może bierze się to z braku końcowych ustaleń, czy będzie to podatek, czy podatek obrotowy, czy coś do odliczenia. Ale tak. Mówmy, że jest to podatek dla osób, które zarabiają powyżej milion złotych. To podatek dochodowy od następnych milionów.

 

To trochę tak, że mówimy o solidarności społecznej, ale próbujemy ludzi do niej przymusić. Może są inne mechanizmy finansowe, które by pobudzały solidarność?

- Zapytam się tak. Jak mamy wyjaśnić solidarność z osobami, które rocznie zarabiają ponad 127 tysięcy, że od lat dajemy im ulgę na niepłacenie składek ZUS? Premier wyszedł i powiedział, że będzie równomierne wprowadzanie opłat ZUS. Jeśli ktoś mało zarabia, będzie mniej obciążony. Jeśli ktoś zarabia bardzo dużo to od lat jest to zawieszone. Czym to jest tłumaczone? Że bogatsi dzięki temu więcej zainwestują w gospodarkę. Milion złotych to astronomia w zarobkach. Kilka milionów rocznie to zapewnienie sobie nie tylko życia na lata, ale także emerytura. Można stworzyć własny fundusz emerytalny. Jeśli się mamy zastanawiać, skąd wziąć środki na zapewnienie godnego życia osobom niepełnosprawnym, to można powiedzieć – weźmy tym, którzy mają 500 złotych na drugie i kolejne dziecko, ale są bogaci. To kwestia do dyskusji. Jeżeli pobieramy komuś 4% z miliona – to 40 tysięcy. To jest kropla w morzu jego dochodów. Jest to bardziej sprawiedliwe, niż zabranie kilkunastu procent osobie, która zarabia nawet 100 tysięcy. Dlatego ta dyskusja jest dobra. Najważniejsze jest to, że niepełnosprawni powinni być poza tą dyskusją. Tu chodzi o ich życie, godność. Martwię się, że co jakiś czas dochodzi do sporów w mediach. To rozwiązanie powinno być jak najszybciej, żeby w mediach nie było takich brzydkich wypowiedzi, które słyszałem. To powinno być załatwione.

 

Są mechanizmy finansowe, które mogłyby sprawić, że każdy z nas - rozliczając się z podatku - dzieli się tym co zarobił z osobami potrzebującymi pomocy? Nie mówię o najbogatszych, ale o każdym z nas. Nie chciałbym słyszeć takich słów, które wczoraj usłyszeliśmy od jednego z niepełnosprawnych - „państwo się nas wstydzi”.

- To mocne słowa. Żeby tak nie było, ten problem trzeba rozwiązać. Chciałbym, żeby osoby przewidziane do płacenia daniny nie wstydziły się, że tak dużo zarabiają. Nie wiem, czy te osoby objęte ustawą, chcą się bronić. Czy ci najbogatsi są zainteresowani tą wrzawą, jaka to wielka krzywda im się stanie?

 

Nie dzieje się żadna.

- O to chodzi. Popatrzmy kto zarabia ponad milion złotych? Często są to prezesi spółek giełdowych, w tym spółek pod kontrolą skarbu państwa. Nałożenie tego podatku jest zatem nałożeniem daniny na tych, o których się mówi, że są nominatami politycznymi. Obecny rząd znacząco przez ustawy obniżył wynagrodzenia i kwoty odpraw. Kiedyś były możliwe odprawy nawet przez dwa lata po zakończeniu pracy. Dzisiaj to obniżono. Dobrze. Jeśli ktoś w spółkach skarbu państwa ciągle zarabia miliony to są to 4% dla tych, którzy potrzebują. Mowa jest też o spółkach giełdowych. Mówi się, że kilkudziesięciu prezesów złoży się na tę daninę. Te spółki mają komitety wynagrodzeń. Te 4% w skali ich działalności nie będzie stanowiło problemu. Mówię, że z pewnością, ale ci ludzie dzisiaj zapewne biorą udział w wielu akcjach charytatywnych i większe sumy wydają na te cele.

9%
91%
WASZE KOMENTARZE

Liczba komentarzy: 2

kt

Środa, 16 maja 2018, 19:25

A może fundusz kościelny zlikwidować i srodki przekazać potrzebującym? I subwencje partyjne.

Odpowiedz

max kolanko

Środa, 16 maja 2018, 19:18

Władza ktora walczy z niepełnosprawnymi i poniża własnych obywateli musi runąć.

Odpowiedz