|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33
12 630 60 00
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Operetka i róże

Operetka żyje! A informacje o jej śmierci są przesadzone. Taka refleksja nasunęła mi się po koncercie w Alei Róż w Nowej Hucie, który poświęcony był najpiękniejszym fragmentom z operetek. Mimo, że gatunek ten dość mocno jest wypierany z kulturalnego życia, ma się całkiem nieźle. A wszystko dlatego, że mamy wspaniałych artystów i świetną publiczność, która nadal chce słuchać operetki.

fot. Andrzej Kalinowski

Jaka szkoda więc, że spektakle operetkowe w Krakowie należą do rzadkości. Opera Krakowska zrezygnowała z operetki najpierw w nazwie - która przypomnijmy brzmiała Opera i Operetka w Krakowie - a później z częstego jej wystawiania. Dawniej przedstawienia były pokazywane przy ul. Lubicz niemal codziennie, dziś prezentowanie operetki jest rarytasem. Żal, bo wydaje się, że ciągle operetka ma swoją wierną publiczność i to całkiem sporą.

Koncert, organizowany przez KBF odbył się 2 września w Alei Róż i był tego najlepszym przykładem. Ściągnął tłumy. Program wypełniły najbardziej znane fragmenty z operetek m.in.: Straussa, Kalmana, Lehara, Abrahama, Offenbacha. Publiczność reagowała żywiołowo, obdarzając artystów licznymi brawami, nie bojąc się także okrzyków „brawo”, co jak wiadomo nie do końca jest w zgodzie z polskim temperamentem. Te emocje publiczności podtrzymywali prowadzący wieczór Katarzyna Sanocka i Robert Konatowicz.

Koncert pokazał przede wszystkim jak wiele piękna zamknięte jest w operetkach. Oczywiście kluczem do możliwości takiego podsumowania są dobrzy śpiewacy, którzy to piękno potrafią wydobyć i którzy obdarzeni są talentem aktorskim. Bo jak wiadomo operetka, to wyjątkowo wymagający gatunek: trzeba doskonale śpiewać, być na scenie „mówiącym aktorem” a także tańczyć. W koncercie, złożonym z najpiękniejszych fragmentów z operetek, jest trochę łatwiej, bo odpadają partie mówione, to jednak mimo to, trudności do pokonania artyści mają bardzo wiele. W sobotę trudnością także była jeszcze aura, czyli bardzo zimny wieczór.

Jak zwykle zachwyciła podczas koncertu Katarzyna Oleś-Blacha (sopran), artystka dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Wspaniały głos, świetna technika i bardzo dobre aktorstwo połączone z humorem i dystansem do siebie i świata. Trudno nie zapamiętać w jej wykonaniu np. walca Odgłosy wiosny Straussa. Słuchając tej artystki można zapomnieć o technice śpiewu i oddać się całkowicie muzyce. To wielki luksus dla słuchacza. Ogromny aplauz zebrała także Iwona Socha (sopran), obdarzona pięknym głosem i doskonałymi warunkami fizycznymi. Zwłaszcza jej wykonanie Summertime z Porgy and Bess Gershwina (piękne piano), było bardzo wzruszające. Z panów prym wiedli tenorzy dwaj: Andrzej Lampert i Tomasz Kuk, bo jak wiadomo słuchacze uwielbiają wysokie głosy męskie, a koncert bez tenora, to wieczór stracony.  W ich wykonaniu najbardziej porwała publiczność wiązanka z repertuaru Jana Kiepury, w której znalazły się m.in.: piosenki Ninon i słynne Brunetki blondynki. Obaj panowie, to świetne głosy i artyści dużej klasy. Gwiazdorską obsadę uzupełnił baryton Adam Szerszeń, doskonały i dowcipny w słynnym duecie z muchą z Orfeusza w piekle Offenbacha, w którym mu towarzyszyła Katarzyna Oleś-Blacha. Tu artysta nie wahał się by w pewnym momencie zmienić tekst i zamiast muchy pojawił się szerszeń.

Artystom towarzyszył Balet i Orkiestra Opery Krakowskiej pod dyrekcją Tomasza Tokarczyka. To przede wszystkim dzięki temu dyrygentowi, jego niezwykłej energii, wielkiemu wyczuciu formy i umiejętności pracy ze śpiewakami, koncert tak porwał publiczność. No i ten frak… z filetową podszewką robił wrażenie.

Zawiedzona jestem natomiast ogólną oprawą wieczoru. Pracownicy firmy, którzy filmowali koncert przenosząc obrazy na dwa olbrzymie ekrany, nie radzili sobie z tym zbyt dobrze. Nie pokazywali tych instrumentów z orkiestry, które właśnie w danym momencie mają partie solowe. Przez większość koncertu nie pokazywali także zbliżeń artystów, tylko ogólny plan. Do tego jeszcze pojawiły się problemy techniczne i ekrany zgasły kilka razy w trakcie wieczoru. Ale najbardziej drażniło mnie to, że kamera z prawej strony przez cały czas pokazywała uchylone boczne zejście z estrady, przez które widać było zaplecze sceny wraz ze skrzyniami, pudłami, ochroniarzami i akcją, która się za sceną dzieje. Mieliśmy więc na ekranach niechcianych bohaterów drugiego planu, którzy nie zdawali sobie sprawy, że cały czas są w obiektywie, obserwowani przez publiczność. Bardzo to przeszkadzało w odbiorze pięknej muzyki i podziwianiu  świetnych artystów. Szkoda, bo koncert był bardzo interesujący. Tacy artyści zasługują na doskonałą oprawę.

Na finał publiczność obdarowana została białymi różami. To bardzo przyjemne, choć sporo było z tym zamieszania.

100%
0%
WASZE KOMENTARZE

Liczba komentarzy: 2

Kasia

Niedziela, 10 września 2017, 17:42

Uwielbiam operetkę i nie rozumiem dlaczego jest jej tak mało w Krakowie. O co chodzi? O to, że się mozna na niej dobrze bawić?

Odpowiedz

Ania

Niedziela, 10 września 2017, 14:42

Było cudownie, choć mroźno. Artyści na najwyższym poziomie, a para prowadzących znakomicie zagrzała i artystów , i publiczność. Encore!

Odpowiedz